No, właśnie miało. Wszystko zapowiadało się cudownie. Nowy, wypasiony komputer, który sam robi wszystko z prędkością światła. Zło pier….ęło jednak znienacka. Oh, ja nieszczęśliwy żuczek…  Ale od początku. Komputer jest złożony i finalnie działa. Jest jednak jedno małe „ale”. Otóż, okazało się, że z poprzednim komputerem to nie była kwestia zasilacza czy płyty głównej (chociaż jeszcze nie sprawdziłem dokładnie) tylko problemem jest karta graficzna. Kto by pomyślał? Na pewno nie ja. Z ledwo utrzymywaną w ryzach radością włożyliśmy do nowego kompa starą kartę graficzną i okazało się, że ten ma dokładnie takie same objawy jak stary PeCet, czyli zero reakcji i brak poboru mocy. Nawet żadna dioda na płycie głównej się nie zapaliła sygnalizując błąd karty graficznej. Zbladłem i nogi się pode mną trochę ugięły bo kasy na nowy sprzęt trochę poszło. Po chwili ochłonęliśmy z kolegą i sprawa wydawała się w miarę oczywista, bo co łączy (oprócz objawów) stary i nowy komputer? No karta graficzna. Wyjeliśmy ją (z wielkim trudem bo konstrukcja płyty głównej i duże chłodzenie procesora skutecznie nam to utrudniały) i wsadziliśmy jakiegoś biurowego GeForce-a Quadro. Komp odpalił! Kamień z serca.

  Nowy komputer działa, jednak brakuje w nim karty graficznej więc póki co dla mnie jest bezużyteczny. Owszem mógłbym wsadzić coś co wala mi się w szufladach (Quadro) ale to by było gorsze niż mój aktualny komputer zastępczy. Nie jest on może demonem prędkości ale suma sumarum mógłbym na nim zrobić to samo co na nowym wypasionym Ryzenie.

  Nie mam innego wyjścia jak znów zacisnąć pasa i zacząć odkładać na nową kartę graficzną. Byłby super gdyby chwilę później nie popsuł mi się się samochód (czyli jeden z tych ważniejszych wydatków niż „gópi komputer do gier”). Nie będę pisał o pieniądzach, które już wydałem na jego naprawę i przez co przeszedłem bujając się między jednym a drugim warsztatem.

  Także pracę nad Skeli znów prawdopodobnie przełożę trochę. No chyba, że w końcu się jakoś zmobilizuje i spróbuję bardziej zoptymalizować grę tak aby wyglądała tak „świetnie” jak teraz a jednocześnie była grywalna na przeciętnym komputerze biurowym ze zintegorwaną k. graficzną. Nie wiem, że jakoś podświadomie stwarzam sobie wymówki żeby nie usiąść do tworzenia gry. Tak już mam. Wiem jedno. Na 100% wrócę do Skeli i skończę to co zacząłem. Za daleko już zaszedłem.


Featured Photo by Pawel Janiak on Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.